Znajdź mnie na FB i IG -->

Szybszy metabolizm? Tak, ale powoli (1)

Czy można mieć szybszy metabolizm? Właściwie w dzisiejszych czasach wszystko robimy szybko. Spieszymy się z jedzeniem posiłków, oczekujemy nagłych efektów odchudzania, itp. Życie przyspiesza, bo ciągle za czymś gonimy.


Zazwyczaj nie mamy czasu, żeby usiąść i w spokoju zjeść zdrowy posiłek albo, chociaż żeby zastanowić się nad tym co wkładamy do ust. W ostatecznym rozrachunku pewnego dnia, jakby przez przypadek, stojąc przed lustrem stwierdzamy: kiedy urósł mi tak brzuch?! No właśnie, kiedy?

Żarty na bok, bo sprawa jest nader poważna, wiem co to znaczy ważyć więcej niż rówieśnicy. Zabawne staje się to dopiero z perspektywy lat, gdy już uporało się z nadprogramowymi kilogramami. Nie będę prawił wam morałów, bo każdy może decydować za siebie. Jednak mogę pomóc w doborze kilku naturalnych substancji, które potrafią przyspieszyć metabolizm.

Pieprz kajeński

Na pierwszy ogień pójdzie pieprz kajeński. Ostrość tej przyprawy prawdopodobnie nie jednemu kojarzy się, co najmniej źle. Zdarzają się i osoby, na których nie robi ona wrażenie. Powstaje on z sproszkowanej papryczki chilli. Pochodząca w największej ilości z nasion, bioczynna kapsaicyna zwiększa aktywność termogeniny przez wzrost uwalniania norepinefryny.  Czyli podnosi termogenezę naszego ciała (podnosi jego temperaurę) i wpływa na metabolizm tłuszczów.

Przeprowadzone na szczurach doświadczenia kierowane przez koreańskich naukowców z Daegu University jednoznacznie wykazały, iż stosowanie kapsaicyny zmieniło stężenie białek związanych z metabolizmem tłuszczów oraz termogenezą. Kapsaicyna spowodowała u szczurów zahamowanie transkrypcji genów białek odpowiedzialnych za procesy tworzenia się nowych komórek białej tkanki tłuszczowej. Zwiększenie ciepłoty ciała wynikało z tych procesów oraz z powodu zwiększenia wydzielania noradrenaliny i adrenaliny.

Jak silny i jak długo działa ten efekt… cóż ciężko to stwierdzić. W toku poszukiwań natknąłem się na różne badania potwierdzające odchudzające działanie kapsaicyny. Dodatkowo znalazłem też dużo informacji o innych zastosowaniach tej drażniącej substancji. Używana jest w np. tzw. gazach pieprzowych. Jednak najciekawsze informacje dotyczyły jej przeciwbólowego i przeciwdrobnoustrojowego działania, ale o tym więcej po tym linkiem: http://biuletynfarmacji.wum.edu.pl/1302Pienko/Pienko.html

Ponadto w aptekach można kupić plastry rozgrzewające na bazie kapsaicyny. W domowych warunkach można sporządzić krem na bazie np. Nivena i odrobiny pieprzu kajeńskiego. Rozgrzewa niesamowicie, do tego stopnia, że wrażliwym osobom może podrażnić skórę.

Imbir

Kolejną przydatną przyprawą pomocną w walce z nadprogramowymi kilogramami jest imbir. Pochodzi z Indii i Chin, jest ciepłolubną byliną o ostrym, cytrynowym smaku. Podobnie jak wcześniej opisany pieprz kajeński, imbir dzięki zawartości aktywnych składników (gingerol i ingibain) przyspiesza metabolizm i zwiększa wykorzystanie tłuszczów jako energii.

Imbir działa również na układ pokarmowy pobudzając wydzielanie enzymów trawiennych i neutralizując kwasy żołądkowe, zmniejsza wzdęcia i ma działanie moczopędne. Likwidacja nadmiaru wody oraz gazów może dodatkowo optycznie pomóc spłaszczyć brzuch.

To nie jedyny wpływ imbiru na zdrowie człowieka. W toku różnych aktywności fizycznych oraz mniejszych lub większych urazów stawów kolanowych czy barkowych odczuwałem w nich ból. Czasami trwał on dłużej, czasami krócej, ale na ogół jakoś mi bardzo nie przeszkadzał. Do czasu, gdy przykucnąłem, żeby zawiązać sznurówkę, a powstanie było prawie niemożliwe z powodu bólu.

Pomocna okazała się glutamina, witamina C i właśnie imbir, który ma silne właściwości przeciwzapalne i przeciwbólowe. Nie był to oczywiście natychmiastowy efekt, ale po odpowiedniej kuracji ból ustał, a stawy wróciły do normalnej sprawności. Dodatkowe korzyści ze spożywania imbiru czy to surowego czy też sproszkowanego:

– łagodzenie nudności i zawrotów głowy w przypadku choroby lokomocyjnej (a nawet morskiej),

– zmniejszanie bólów mięśniowych,

– redukowanie długości czasu przeziębienia i grypy,

– pomaga na objawy PMS i dolegliwości miesiączkowe (działa rozkurczowo),

– skutecznie odświeża oddech,

– działa jak afrodyzjak (poprawia krążenie krwi).

Cynamon

Cynamon, dzięki swoim właściwością stabilizującym poziom cukru we krwi, dla wielu aktywnych sportowców jest przyprawą dnia codziennego. Sypią ją dosłownie wszędzie: do kawy, do placków owsianych, do ryżu, do jogurtów, itp. Najstarsza przyprawa świata idealnie zaspokaja apetyt na słodkości dodatkowo walcząc z odkładającym się tłuszczem.

Zwiększa wrażliwość na insulinę i wychwyt glukozy, poprawia profil lipidowy i zmniejsza hiperglikemię (zbyt wysoki poziom cukru we krwi). Początkowe stadium cukrzycy może objawiać się częstomoczem, nadmiernym pragnieniem, uczuciem suchości w ustach, suchą skórą, chudnięciem, nadmierną sennością i nawracającymi infekcjami. Dodatkowo w okresie wzrostu wpływa na różnicowanie adipocytów (komórki syntetyzujące i magazynująca tłuszcze proste).

Amerykańskie Ministerstwo Rolnictwa przeprowadzili badania mające sprawdzić czy rzeczywiście cynamon może skutecznie obniżać poziom glukozy we krwi, nawet, jeżeli dieta nie jest w 100% „czysta”. Badania były prowadzone na grupie dwudziestu dwóch otyłych osób, z zaburzeniami stężenia glukozy we krwi.

Były one obserwowane przez 12 tygodni. Stan zdrowotny, w którym się znajdowali był nazywany przedcukrzycowym. Uczestnicy zostali podzieleni losowo na dwie grupy, które dwa razy dziennie, przy zachowaniu swojej dotychczasowej diety, otrzymywali: pierwsza placebo, a druga 250 miligramów suszonego, rozpuszczalnego w wodzie cynamonu. Krew pobierano na czczo na początku badania, po 6 tygodniach i po 12 tygodniach, w celu zmierzenia zmian stężenia glukozy i przeciwutleniaczy. Badanie pokazało, że rozpuszczalny w wodzie ekstrakt cynamonu zwiększa liczbę przeciwutleniaczy od 13 do 23 procent, co wiąże się ze spadkiem stężenia glukozy.

To na ten raz na razie tyle. Oczywiście wszystkich substancji/przypraw poprawiających metabolizm jest mnóstwo jak np. kofeina, żeń-szeń, pieprz czarny (piperyna), CLA, L-karnityna, witamina c, wapń, lipaza i pewnie jeszcze kilka. W drugiej części wspomnę o dwóch bardzo interesujących roślinach i ich działaniu.

Domowy “spalacz” tłuszczu

Szybszy metabolizm? Tak, ale powoli. Cz. 2

 

Zapisz

Zobacz podobne wpisy

Ten post ma 6 komentarzy

  1. imbir – stosując go, znajoma zmniejszyła ilość złego cholesterolu

    1. Cenna informacja, dzięki :)

  2. Tak, wiem słyszałem o niej, ale nie miałem okazji przetestować, więc nie za bardzo wiem co o niej napisać. Jeżeli ktoś wyrazi w przyszłości taką chęć, żebym coś więcej o niej napisał to z chęcią to zrobię.

  3. Teraz na czasie jest zielona kawa.

Dodaj komentarz

Close Menu