Zaczerwieniona, piekąca skóra po dniu na plaży bywa traktowana jak drobna pamiątka z wakacji. Tymczasem oparzenie słoneczne to prawdziwy stan zapalny skóry, a powtarzane latami zostawia ślad, który może dać o sobie znać po wielu latach.
W skrócie
- Oparzenie słoneczne to ostra reakcja zapalna skóry na nadmiar promieniowania UV – ze słońca lub z solarium.
- Oparzenia w przeszłości wiążą się z wyższym ryzykiem czerniaka, a powtarzane oparzenia przyspieszają też starzenie skóry.
- Regularne stosowanie kremu z filtrem zmniejszyło liczbę czerniaków w dużym badaniu z randomizacją.
- Niektóre leki i zioła, np. doksycyklina, hydrochlorotiazyd, naproksen czy dziurawiec, zwiększają wrażliwość skóry na światło.
- Domowe sposoby łagodzą dyskomfort, ale nie cofają uszkodzeń – krem z aloesem w badaniu z placebo nie przyniósł korzyści.
Jak powstaje opalenizna i oparzenie
W najgłębszej warstwie naskórka znajdują się melanocyty – komórki produkujące barwnik melaninę. Pod wpływem promieni UV zwiększają one produkcję melaniny, która częściowo osłania jądra komórkowe przed promieniowaniem. Opalenizna jest więc reakcją obronną skóry na uszkodzenie, a nie oznaką zdrowia. Szybkie, lekkie przyciemnienie po kilku godzinach to głównie efekt UVA, natomiast trwalsza opalenizna narasta przez kilka dni i jest związana przede wszystkim z UVB.
Gdy dawka UV przekroczy możliwości obronne skóry, dochodzi do oparzenia. Na ryzyko wpływają przede wszystkim intensywność i czas ekspozycji, ale też pora dnia, bezchmurne niebo, wysokość nad poziomem morza, przyjmowane leki i fototyp skóry[1]. Najłatwiej parzą się osoby o jasnej karnacji i jasnych włosach. Zaczerwienienie pojawia się zwykle po kilku godzinach od ekspozycji i najsilniejsze jest po mniej więcej dobie, dlatego łatwo przesadzić, zanim skóra da pierwszy sygnał ostrzegawczy.
Jak rozpoznać oparzenie słoneczne
- Łagodne – skóra jest zaczerwieniona, ciepła i tkliwa, po kilku dniach może się łuszczyć.
- Średnie – dochodzi obrzęk, pieczenie, świąd i pęcherze z płynem.
- Ciężkie – rozległe pęcherze, a do tego objawy ogólne: gorączka, dreszcze, ból głowy, nudności, osłabienie.
Rozległe pęcherze, gorączka, dreszcze, splątanie czy oznaki odwodnienia to sygnał, że trzeba zgłosić się do lekarza. Dotyczy to zwłaszcza małych dzieci i osób starszych.
Dlaczego oparzeń nie warto lekceważyć
Powtarzane oparzenia słoneczne zwiększają ryzyko raka skóry i przyspieszają widoczne starzenie się skóry wywołane słońcem[1]. W metaanalizie 57 badań obserwacyjnych zarówno przebyte oparzenia, jak i intensywna, okresowa ekspozycja na słońce – typowa dla urlopowego opalania – okazały się istotnymi czynnikami ryzyka czerniaka[2]. Związek z oparzeniami był silniejszy w badaniach z krajów położonych na wyższych szerokościach geograficznych, czyli tam, gdzie skóra przez większość roku nie ma kontaktu z mocnym słońcem[2].
Dobra wiadomość jest taka, że ochrona działa. W australijskim badaniu z randomizacją ponad 1600 dorosłych przez 4 lata stosowało krem z filtrem codziennie albo według własnego uznania. W ciągu kolejnych 10 lat w grupie codziennego stosowania wykryto o połowę mniej nowych czerniaków (11 wobec 22), a różnica w przypadku czerniaków inwazyjnych była jeszcze wyraźniejsza[3].
Leki, zioła i słońce
Część leków zwiększa wrażliwość skóry na światło i może sprawić, że nawet krótki pobyt na słońcu skończy się poparzeniem lub wysypką na odsłoniętych miejscach. Do najlepiej udokumentowanych należą m.in. amiodaron, chlorpromazyna, doksycyklina i tetracyklina, hydrochlorotiazyd (lek moczopędny stosowany m.in. w nadciśnieniu), naproksen i piroksykam oraz worykonazol[4]. Podstawą postępowania jest zapobieganie: świadomość ryzyka i staranna ochrona przed słońcem, a przy silnej reakcji – kontakt z lekarzem, który oceni, czy lek trzeba odstawić lub zmienić[4]. Jeśli przyjmujesz leki na stałe, sprawdź ulotkę lub zapytaj farmaceutę.
Fotouczulać może też dziurawiec, który oprócz tego wchodzi w interakcje z wieloma lekami, przyspieszając ich rozkład[5]. Jeżeli przyjmujesz preparaty z dziurawca, w czasie urlopu chroń skórę szczególnie starannie.
Co robić, gdy już się poparzysz
Przede wszystkim zejdź ze słońca i nie wystawiaj na nie poparzonej skóry, dopóki się nie zagoi. Ulgę przynoszą chłodne (nie lodowate) okłady lub prysznic, lekkie balsamy nawilżające oraz picie większej ilości płynów. Na ból i stan zapalny można sięgnąć po dostępne bez recepty leki przeciwbólowe, zgodnie z ulotką. Pęcherzy nie przekłuwaj, bo łatwo o zakażenie.
Żel z aloesu przyjemnie chłodzi i wiele osób go lubi, ale nie należy oczekiwać, że przyspieszy gojenie. W niewielkim badaniu z podwójnie ślepą próbą krem zawierający 70% aloesu nie chronił przed oparzeniem ani opalenizną i nie działał lepiej niż placebo w leczeniu oparzenia[6]. Nie ma też dobrych badań potwierdzających skuteczność olejków eterycznych, np. lawendowego, na oparzenia słoneczne, a nakładane na podrażnioną skórę mogą ją dodatkowo uczulać.
A co z witaminami i tłuszczami z diety? W małym badaniu z placebo przyjmowanie przez 8 dni dużych dawek witaminy C (2 g) i E (1000 IU) nieco podniosło próg dawki UV wywołującej oparzenie[7]. Podobnie 3-miesięczna suplementacja 4 g kwasu EPA dziennie zmniejszyła wrażliwość skóry na oparzenie u 42 zdrowych osób[8]. To ciekawe wyniki, ale z małych badań i przy dawkach znacznie wyższych niż w zwykłej diecie. Efekt był skromny i w żadnym razie nie zastępuje kremu z filtrem ani cienia.
Najlepiej zapobiegać
- Unikaj słońca w godzinach największego natężenia UV, mniej więcej od 11 do 15, i sprawdzaj indeks UV w prognozie pogody.
- Ubranie, kapelusz z rondem i okulary przeciwsłoneczne chronią pewniej niż sam krem.
- Krem z filtrem o szerokim spektrum (UVA i UVB) nakładaj obficie przed wyjściem na słońce i ponawiaj co około 2 godziny oraz po każdej kąpieli i wytarciu ręcznikiem. Większość osób nakłada go zbyt cienką warstwą.
- Woda nie chroni przed oparzeniem – chłodzi, więc łatwo nie zauważyć, że skóra już się parzy. Uważaj też na promienie odbite od wody, piasku i śniegu.
- Chroń dzieci szczególnie starannie, a niemowląt nie wystawiaj na bezpośrednie słońce.
- Nie korzystaj z solarium – sztuczne źródła UV także wywołują oparzenia[1].
Słońce jest potrzebne, choćby do wytwarzania witaminy D, ale do tego wystarczy krótki pobyt na świeżym powietrzu. Rumieniec po opalaniu nie jest zdrową pamiątką z urlopu, tylko sygnałem, że skóra została uszkodzona.


