Ryby warto jeść regularnie, a jednym z prostszych sposobów jest upieczenie fileta w towarzystwie warzyw. Ten przepis pochodzi z poradnika o potrawach dietetycznych z początku lat 80. – jest szybki, lekki i nie wymaga smażenia. Przy okazji wyjaśniamy, dlaczego panga nie jest najlepszym wyborem i ile prawdy jest w popularnych opiniach na jej temat.
W skrócie
- Jedzenie ryb 1–2 razy w tygodniu, zwłaszcza tłustych ryb morskich, wiąże się z mniejszym ryzykiem zgonu z powodu choroby wieńcowej.
- Suplementy z kwasami omega-3 dają w badaniach znacznie skromniejsze efekty niż się sądzi – lepiej postawić na ryby w diecie.
- Panga ma mało tłuszczu i kwasów omega-3, a filety bywają nastrzykiwane wodą z polifosforanami.
- Zanieczyszczenia pangi metalami ciężkimi są w większości badań niskie, ale wyniki bywają niejednoznaczne; informacje o „faszerowaniu hormonami” nie mają potwierdzenia.
Filet rybny w warzywnej panierce
Na 1–2 porcje. Zamiast morszczuka możesz użyć dorsza, mintaja lub innej białej ryby morskiej.
Składniki
- 200 g filetu z morszczuka (lub dorsza)
- 1 marchewka (ok. 50 g)
- 1 korzeń pietruszki (ok. 50 g)
- kawałek selera (ok. 50 g)
- mała cebula (ok. 50 g)
- 100 g pieczarek
- łyżeczka przyprawy do ryb (najlepiej bez dodatku soli lub z jej niewielką ilością)
- łyżka oliwy z oliwek (ok. 15 g)
Przygotowanie
- Filet pokrój na mniejsze kawałki, posyp przyprawą i natrzyj oliwą. Odstaw do lodówki na około godzinę, aby ryba przeszła aromatem.
- Marchew, pietruszkę i seler zetrzyj na tarce o dużych oczkach.
- Pieczarki i cebulę pokrój w drobną kostkę, a następnie dokładnie wymieszaj ze startymi warzywami.
- W rękawie do pieczenia lub w naczyniu żaroodpornym z pokrywką układaj warstwami warzywa i rybę, zaczynając i kończąc na warzywach.
- Piecz w temperaturze 220°C przez około 20 minut, aż ryba będzie nieprzezroczysta i łatwo będzie się rozpadać na płatki.
- Podawaj z ryżem, kaszą lub ziemniakami albo bez dodatków.
Danie jest niskokaloryczne i dostarcza pełnowartościowego białka z ryby oraz błonnika z warzyw. Morszczuk i dorsz to jednak ryby chude, więc kwasów omega-3 mają stosunkowo niewiele – warto je przeplatać rybami tłustymi, np. śledziem, makrelą, szprotami czy łososiem.
Dlaczego ryby, a nie kapsułki
W przeglądzie badań nad korzyściami i ryzykiem jedzenia ryb spożywanie 1–2 porcji tygodniowo, szczególnie gatunków bogatych w kwasy EPA i DHA, wiązało się z mniejszym o 36% ryzykiem zgonu z powodu choroby wieńcowej, a korzyści dla dorosłych przewyższały ryzyko związane z zanieczyszczeniami[1]. Jednocześnie przegląd Cochrane 86 badań randomizowanych, w większości z kapsułkami, wykazał, że zwiększanie podaży długołańcuchowych kwasów omega-3 ma niewielki lub żaden wpływ na umieralność ogólną, udary i zdarzenia sercowo-naczyniowe, a jedynie może nieznacznie zmniejszać ryzyko choroby wieńcowej[2]. Ryba w diecie to nie tylko omega-3, ale też białko, witamina D, jod i selen – i często zastępuje na talerzu mniej korzystne mięso przetworzone.
Co wiadomo o pandze
Panga, czyli sum azjatycki (Pangasius hypophthalmus), to ryba słodkowodna hodowana na masową skalę głównie w delcie Mekongu w Wietnamie. Jest tania i ma łagodny smak, ale jej wartość odżywcza jest przeciętna. W analizie filetów sprzedawanych we Włoszech zawierały one dużo wody (80–85%), mało białka i tłuszczu, a w tłuszczu przeważały kwasy nasycone, przy niewielkim udziale wielonienasyconych[3]. Filety miały też dużo sodu, prawdopodobnie częściowo z powodu polifosforanów (E451) dodawanych w celu zatrzymania wody[3]. W innym badaniu mrożonych filetów z Wietnamu nadmierny dodatek polifosforanów stwierdzono w 30% próbek[4].
Metale ciężkie i bakterie
Wyniki dotyczące zanieczyszczeń są niejednoznaczne. W polskim badaniu filetów eksportowanych do Polski, Niemiec i Ukrainy zawartość metali ciężkich była znacznie poniżej dopuszczalnych norm, natomiast w większości próbek pangi wykryto bakterie z rodzaju Vibrio, a w części filetów sprzedawanych w Polsce – gronkowce koagulazo-dodatnie[5]. Te bakterie giną podczas obróbki termicznej, dlatego pangi nie należy jeść na surowo ani niedopieczonej[5]. We włoskiej analizie zawartość rtęci i innych zanieczyszczeń była niska[3], ale w innym badaniu z Włoch filety z pangi miały więcej rtęci niż filety z dorsza[6], a we wspomnianym badaniu mrożonych filetów połowa próbek przekraczała zalecany limit rtęci[4]. Pokazuje to, jak ważna jest kontrola importowanej żywności.
Antybiotyki i hormony
W azjatyckiej akwakulturze leki przeciwbakteryjne stosuje się powszechnie. Badanie preparatów kupowanych przez wietnamskich hodowców pangi wykazało, że tylko w niewielkiej części z nich zawartość substancji czynnej była zgodna z deklarowaną, a niektóre w ogóle jej nie zawierały – co sprzyja niewłaściwemu dawkowaniu i rozwojowi oporności bakterii[7]. Ryby wprowadzane na rynek UE podlegają kontroli pozostałości leków weterynaryjnych. Nie znaleźliśmy natomiast rzetelnych dowodów na to, że pangę „faszeruje się hormonami” – to powtarzany w internecie mit.
Jakie ryby wybierać
- Na co dzień: dorsz, morszczuk, mintaj, śledź, szproty, makrela, sardynki, łosoś – najlepiej przeplatając ryby chude z tłustymi.
- Gatunki drapieżne i długowieczne, np. tuńczyk, miecznik czy rekin, mogą kumulować więcej rtęci; przy bardzo częstym jedzeniu ryb warto ograniczyć gatunki najbardziej nią zanieczyszczone[1].
- Kobiety w ciąży i karmiące powinny jeść ryby, ale wybierać gatunki o niskiej zawartości rtęci[1].
- Pangę traktuj jako okazjonalną opcję, a nie podstawowe źródło ryb w diecie; zawsze dobrze ją dopiekaj.



