Rooibos, czyli czerwonokrzew (Aspalathus linearis), to napar z liści krzewu rosnącego w górach Cederberg w Republice Południowej Afryki. Ma łagodny, słodkawy smak, nie zawiera kofeiny i coraz częściej zastępuje w domach zwykłą herbatę. Sprawdzamy, które z przypisywanych mu właściwości mają potwierdzenie w badaniach.
W skrócie
- Rooibos nie zawiera kofeiny i ma mało garbników, więc nadaje się dla osób, które chcą ograniczyć kofeinę.
- Jest bogaty w polifenole, w tym aspalatynę, występującą praktycznie tylko w tej roślinie – większość danych o ich działaniu pochodzi jednak z badań na komórkach i zwierzętach.
- W nielicznych badaniach u ludzi picie rooibos poprawiało profil lipidowy i wskaźniki stresu oksydacyjnego, ale badania były małe.
- W przeciwieństwie do zwykłej herbaty rooibos nie hamował wyraźnie wchłaniania żelaza.
- Zawartość składników mineralnych w naparze jest niewielka, a twierdzenia o działaniu przeciwalergicznym czy przeciwnowotworowym nie mają potwierdzenia u ludzi.
Czym jest rooibos
Mimo zwyczajowej nazwy „czerwona herbata” rooibos nie jest spokrewniony z krzewem herbacianym (Camellia sinensis). W języku afrikaans nazwa oznacza „czerwony krzew”. Liście tradycyjnie się rozgniata, poddaje fermentacji (utlenianiu) i suszy na słońcu, co nadaje im rdzawoczerwony kolor. Dostępny jest też rooibos zielony, czyli niefermentowany, w którym zachowuje się więcej aspalatyny.
Rooibos był od dawna znany miejscowej ludności, a jego popularność wzrosła w XX wieku. Ponieważ ma niewiele garbników, nie robi się gorzki nawet przy długim parzeniu.
Przeciwutleniacze – co z nich wynika
Rooibos zawiera flawonoidy, takie jak aspalatyna, notofagina, kwercetyna, luteolina, izokwercytryna i rutyna. Często czyta się, że jest „bogatszy w przeciwutleniacze niż zielona herbata”, ale takie porównania zależą od rodzaju suszu i sposobu parzenia. Ważniejsze jest to, że wysoka aktywność przeciwutleniająca w probówce nie przekłada się automatycznie na korzyści zdrowotne.
Przegląd badań z udziałem ludzi wykazał, że picie rooibos może poprawiać profil lipidowy, zwiększać potencjał antyoksydacyjny organizmu i obniżać stężenie glukozy we krwi[1]. Autorzy zaznaczają jednak, że większość wiedzy pochodzi z badań na zwierzętach i komórkach, badań u ludzi jest niewiele, grupy były małe, a wyniki – niespójne[1].
Rooibos a serce i cholesterol
W najczęściej cytowanym badaniu 40 dorosłych z podwyższonym ryzykiem chorób serca piło przez 6 tygodni sześć filiżanek fermentowanego rooibos dziennie[2]. W porównaniu z okresem kontrolnym obniżył się u nich cholesterol LDL i trójglicerydy, wzrósł cholesterol HDL, a zmniejszyły się wskaźniki utleniania lipidów[2]. Całkowita zdolność antyoksydacyjna osocza się nie zmieniła[2]. To zachęcający wynik, ale z jednego, niewielkiego badania bez grupy placebo – rooibos nie może zastępować leczenia zaburzeń lipidowych.
Cukier we krwi, alergie, skóra
W metaanalizie badań na gryzoniach z cukrzycą ekstrakty z rooibos i jego polifenole obniżały stężenie glukozy we krwi[3]. To badania wstępne – nie wiadomo, czy podobny efekt wystąpi u ludzi pijących zwykły napar. Osoby z cukrzycą nie powinny traktować rooibos jako sposobu na obniżanie cukru.
Stara wersja tego artykułu przypisywała aspalatynie zwalczanie nowotworów skóry oraz łagodzenie alergii, astmy i kataru siennego. Nie ma badań klinicznych, które by to potwierdzały. Podobnie hasło, że rooibos „uspokaja układ nerwowy”, wynika raczej z braku kofeiny niż z udowodnionego działania.
Żelazo i składniki mineralne
Zwykła herbata utrudnia wchłanianie żelaza z posiłku. W starszym badaniu u młodych mężczyzn rooibos nie zmniejszał istotnie wchłaniania żelaza, w przeciwieństwie do czarnej herbaty[4]. Może to być zaleta dla osób ze skłonnością do niedoboru żelaza, choć badanie było małe.
Rooibos często reklamuje się jako „bogate źródło minerałów” i świetny napój po treningu. Analiza naparu wykazała jednak, że zawartość składników mineralnych jest daleko poniżej dziennego zapotrzebowania[5]. W tym samym badaniu pilotażowym picie rooibos przez 30 dni nie zmniejszało czynników ryzyka powstawania kamieni szczawianowo-wapniowych w moczu[5]. Po wysiłku rooibos jest więc po prostu przyjemnym sposobem na nawodnienie – nie zastąpi zróżnicowanej diety.
Bezpieczeństwo
Rooibos w ilościach typowych dla napoju uważa się za bezpieczny dla wątroby, ale opisano pojedyncze przypadki ostrego uszkodzenia wątroby u osób pijących ten napar[6]. W jednym z nich u mężczyzny pijącego mieszankę rooibos z innym ziołem rozwinęło się ostre zapalenie wątroby, które ustąpiło po odstawieniu naparu[7]. Możliwą przyczyną są zanieczyszczenia surowca[6, 7]. Składniki rooibos mogą też wpływać na enzymy wątrobowe metabolizujące leki, dlatego osoby przyjmujące leki przewlekle powinny zachować ostrożność[6].
- Dzieci. Brak kofeiny sprawia, że rooibos jest lepszym wyborem niż herbata czy napoje energetyczne, ale małym dzieciom podstawowym napojem powinna być woda. Napar podawaj bez cukru i w umiarkowanych ilościach.
- Ciąża i karmienie. Brak dobrych badań bezpieczeństwa w tym okresie – umiarkowane ilości są prawdopodobnie bezpieczne, ale przy większym spożyciu lub w formie ekstraktów skonsultuj się z lekarzem.
- Choroby wątroby i leki. Jeśli masz chorobę wątroby lub przyjmujesz leki na stałe, porozmawiaj z lekarzem przed piciem dużych ilości rooibos lub stosowaniem suplementów z ekstraktem.
- Objawy alarmowe. Zażółcenie skóry lub oczu, ciemny mocz, silne zmęczenie czy ból pod prawym łukiem żebrowym wymagają odstawienia naparu i pilnej konsultacji lekarskiej.
Jak parzyć rooibos
Łyżeczkę suszu lub torebkę zalej wrzątkiem i parz 5–7 minut. Ze względu na małą zawartość garbników napar nie gorzknieje przy dłuższym parzeniu. Dobrze smakuje z plasterkiem cytryny, pomarańczy, imbirem lub cynamonem, a w lecie – schłodzony jako mrożona herbata bez cukru.



