Znajdź mnie na FB i IG -->

Witamina C – królowa witamin

Od lat mówi się, że witamina C jest lekiem na przeziębienie. Co prawda może ona skrócić czas przeziębienia, (o ile jesteśmy sportowcami), ale efekt nie jest spektakularny.  To może jest ona nie potrzebna? Nic bardziej mylnego. 


Witamina C, czyli kwas askorbinowy to substancja, która powstaje po przekształceniu glukozy. Jest witaminą rozpuszczalną w wodzie, bardzo wrażliwą na tlen, światło i wysoką temperaturę. Formą aktywną (tą, którą rozpoznaje nasz organizm) jest kwas L-askorbinowy.

Przyznaję się sam, bez bicia, kiedyś dałem się nabrać na „prawdziwą i jedynie słuszną witaminę lewoskrętną”. Jednakże, chciałbym to sprostować. Ponieważ znaczek „L” odnosi się do konfiguracji w łańcuchu bocznym. Nie ma to związku z zakrzywianiem światła czy czymś podobnym. Dodatkowo pragnę zapewnić, iż w aptekach sprzedaje się „normalną” witaminę C, czyli taką, którą rozpoznaje nasz organizm.

Nazwę zawdzięcza swojemu pierwotnemu działaniu przeciwszkorbutowemu. Chociaż już w 1742 roku niektórzy ówcześni naukowcy zauważyli, iż sok z cytryny leczy gnilec to dopiero w 1933 roku zidentyfikowano ten „magiczny” składnik, czyli witaminę C. Albert Szent-Györgyi w 1937 r. dostał za to odkrycie nagrodę Nobla.

Niestety w toku ewolucji ludzka wątroba „zapomniała” jak się ową witaminę wytwarza, dlatego my oraz świnki morskie (i parę innych zwierząt) jesteśmy skazani na dostarczanie jej z zewnątrz. Reszta organizmów ssaków potrafi syntetyzować ją z glukozy. Taki koziołek o wadze 40 kg potrafi wyprodukować jej w stanie stresu aż 7.600 mg dziennie.

Aktualnie niedobory witaminy C nie występują. Objawiają się najczęściej:

*zmniejszoną odpornością na infekcje,

*zaburzeniami w syntezie kolagenu,

*wolniejszym gojeniem się ran,

*krwawieniem z dziąseł,

*bólami mięśni,

*brakiem apetytu,

*zmęczeniem i apatią.

Na całe szczęście, gdy już dostanie się do naszego organizmu to sieje istne spustoszenie… wśród wolnych rodników. Jest bardzo silnym przeciwutleniaczem i chroni nasze komórki przed ich szkodliwym działaniem. Można powiedzieć, że dosłownie je „wymiata”.

Czy na pewno jest ona taka ważna? Zalecana dzienna dawka mieści się między 40 a 80 mg. Moim zdaniem to bardzo mało. Tak naprawdę taka ilość tej witaminy to minimum, które chroni przed wystąpieniem niepożądanych niedoborów.

Jedną z najważniejszych funkcji jakie sprawuje witamina C  w naszym ciele to branie udziału w syntezie kolagenu (białko tkanki łącznej, ok. 30% puli wszystkich białek w organizmie ludzkim). Kolagen jest istotny dla naszych ścian naczyń krwionośnych i skóry. Większa stabilność tkanki łącznej utrudnia przenikanie wirusów.

Witamina C poprawia resorpcję żelaza przez organizm, ochrania cholesterol przed procesem utlenienia, przyspiesza gojenia ran, ułatwia syntezę hemoglobiny, obniża ciśnienie krwi, działa jako środek antyalergiczny, jest niezbędna do produkcji różnych enzymów, hormonów nadnerczy, wspomaga procesy detoksykacji w wątrobie i działa ochronnie na oczy. Mało? W sumie bierze udział w blisko 4000 różnych procesach zachodzących w naszym ciele.

Kiedyś wydawało mi się, że syntetyczna (czyt. ta w preparatach) jest gorzej wchłaniana, bo jest nienaturalna. Jednak sięgnąłem po fachową wiedzę i zweryfikowałem swoje wątpliwości. I ta apteczna i ta z np. aceroli to chemicznie ten sam związek. Aktualnie w koncernach farmaceutycznych do produkcji witaminy C używa się często enzymów naturalnie występujących w organizmach potrafiących ją syntetyzować.

Dzienna dawka waha się w zależności od danych, od 80mg do nawet 2000mg na dzień. Ja osobiście jestem zwolennikiem dużych dawek witamin. Co więcej nasz organizm jednorazowo wchłania małe ilości tejże witaminy, a nadmiar jest bezproblemowo wydalany, więc nie ma obawy przed przedawkowaniem.

Jest ona bardzo mało toksyczna. Nie ma ustalonej jej dawki śmiertelnej dla człowieka, ale jest dla szczurów. LD50 (dawka zabijająca 50% populacji) dla tych gryzoni wynosi 11,9 mg/kg masy ciała. Jakby to przełożyć na człowieka to ja (84 kg) musiałbym jednorazowo zjeść jej 1 kg.

Najlepsze źródła witaminy C (podane na 100g produktu):

*czarna porzeczka 185mg,

*natka pietruszki 178mg,

*czerwona papryka 144mg,

*brukselka 94mg,

*szpinak 68mg,

*cytryny 50mg,

*kapusta kiszona 30mg,

*pomidory 23mg,

*ziemniaki 16mg.

Prawdziwym fenomenem pod względem zawartości witaminy C jest nasza polska dzika róża, aż 850mg!

Dodatkową korzyść przyniesie suplementowanie rutyną (uszczelnia naczynia krwionośne) i bioflawonoidami (działanie przeciwutleniające, stabilizują wit. C i ułatwiają jej wchłanianie. Na odporność również wpływa cynk, który prawdopodobnie niszczy wirusy (3 razy dziennie po tabletce lub zgodnie ze sposobem użycia) oraz dobrze znany naszym babciom czosnek. Ten ostatni hamuje rozwój bakterii w zarażonych przez wirusy tkankach (400-600mg koncentratu 4 razy dziennie podczas posiłku).

Profilaktycznie wystarczy 200 mg witaminy C dziennie, najlepiej w obecności bioflanowoidów.

Pozdrawiam i życzę zdrowia

Rafał


Sok z dzikiej róży 100% bez cukru – POLECAM!

Zapisz

Zobacz podobne wpisy

Ten post ma 12 komentarzy

  1. Z tą lewoskrętnością to bzdura promowana przez internetowych szarlatanów, polecam przeczytać tutaj na ten temat -> ;-). Sam też się kiedyś na tą głupotę złapałem ale pewien chemik (też bloger) szybko mnie poprawił.

    1. Ale żeś kolego przykład podał ;) Doczytaj uaktualnienie tego postu :) Albo ja zacytuje:
      “Małe sprostowanie. W obliczu nowych faktów i odkryć na które natrafiłam przy pomocy tajemniczego “Anonimowego” muszę niestety zrobić korektę powyższego wywodu. Post wyszedł mi bardzo dobrze i brzmi to dobrze. Był zgodny z obecnym w czasie pisania stanem mojej wiedzy. Obecnie, bazując na monografii witaminy C z PubChem (strona dostarcza informacji o biologicznej aktywności małych molekuł) opiszę, co nowego odkryłam:

      kwas L-askorbinowy to synonim kwasu askorbinowego (nie świadczy o jego skrętności światła)
      według danych: specyficzna rotacja optyczna w roztworach wodnych to:+ 20,5-24 stopni. (plus oznacza, że związek jest prawoskrętny)

      Zatem według chemików witamina C w roztworach wodnych jest prawoskrętna….to, że w suplementach diety jest napisany w składzie kwas L-askorbinowy wcale nie znaczy, że jest tam wersja lewoskrętna. To L odnosi się do konfiguracji przestrzennej jednej z grup bocznych.”

      1. Owszem, Ty na blogu piszesz natomiast:
        „Prawdziwa”, czyli ta naturalna forma to lewoskrętna.

        To bym poprawił ;-).

          1. Ok ok, ale izomer D nadal nie jest witaminą nieprawdziwą, a kwas l-askorbinowy nie jest witaminą C lewoskrętną ;-).

          2. Już zbyt dużo zamieszałeś kolego biologu :D Myślę, że jeżeli ktoś będzie chciał się tak bardzo zagłębiać w szczegóły, to znajdzie tego co szuka. Jaki kwas askorbinowy jest… tego nie zobaczysz. Czy działa? Zależy od źródła. Czy warto jeść świeże owoce i warzywa bogate w witaminę C? Niewątpliwie i tego będę się trzymał. Dlatego też określenie “prawdziwa” dałem w cudzysłowie :)

          3. Tu nie chodzi o szczegóły tylko błędy w notce:
            – witamina C o izomerze D nie jest nieprawdziwa tylko nieaktywna biologicznie
            – (co najważniejsze i o co mi przede wszystkim chodzi), że l-askorbinowy nie oznacza, że jest on lewoskrętny, o skręcalności mówi nam (-) lub (+), dlatego nie można mówić, że kwas askorbinowy lewoskrętny jest dobrze przyswajalny, tylko kwas l-askorbinowy jest dobrze przyswajalny

          4. Tyiu, kurczę, to nie jest blog biomedyczny czy naukowy. Co obchodzi przeciętnego Kowalskiego czy to izomer D czy L? Co mu to mówi, że skręcalność światła musi być pod takim kątem, żeby nasz organizm mógł rozpoznać kwas askorbinowy jako ten bioaktywny? Mówi mu to, że jeden jest dobry a drugi zły. Dlatego użyłem ” “. Kończąc wymianę zdań: Kwas L-askorbinowy jest w porządku, a jego izomer D jest bez sensu. Oboje istnieją w rzeczywistym świecie. A i tak nie dowiedz się co siedzi w tabletkach, które bierzesz.

          5. Tak, ale kwas l-askorbinowy =/= lewoskrętny kwas askorbinowy, a Ty podajesz ten błąd w swojej notce. Błąd ten na blogach o ”zdrowym odżywianiu” jest notorycznie powielany przez co powstają potem różne mity, czy twierdzenie, że syntetyczna wit. C nie działa. Ale widzę że chyba już to poprawiłeś. Oczywiście to Twój blog, masz prawo pisać co chcesz ;-). Ale warto nie powielać szarlatańskich głupot. I nie obrażaj się bo nie chodzi mi o to by Cię skrytykować tylko by poprawić, jak wspomniałem, sam ten błąd na początku powieliłem u siebie na blogu, później poprawiając ;-).

            Pozdrawiam!

          6. Nie obrażam się ;) i tak poprawiłem, bo w końcu zrozumiałem o co Ci chodziło :P Również pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Close Menu