Olejek ravensara, znany też jako ravintsara lub raventsara, to olejek eteryczny z Madagaskaru, któremu w sieci przypisuje się działanie niemal na wszystko. Sprawdzamy, ile z tych obietnic ma oparcie w badaniach.
W skrócie
- Pod nazwami „ravensara” i „ravintsara” sprzedaje się olejki z różnych drzew, o odmiennym składzie chemicznym.
- Nie ma badań klinicznych, które potwierdzałyby, że olejek ravensara leczy infekcje, ból, depresję, bezsenność czy zaburzenia seksualne.
- Nawet dla aromaterapii w ogóle dowody skuteczności są nieprzekonujące.
- Olejki eteryczne mogą uczulać skórę, a utlenione – jeszcze silniej.
- Olejków eterycznych nie wolno pić ani podawać doustnie; połknięte przez dzieci mogą wywołać drgawki, a nawet śmierć.
Ravensara czy ravintsara? Dwie różne rośliny
Ravensara aromatica to wiecznie zielone drzewo z rodziny wawrzynowatych, rosnące w lasach Madagaskaru. Słowo „ravintsara” pochodzi z języka malgaskiego i oznacza mniej więcej „dobry liść”. Kłopot w tym, że tą samą lub bardzo podobną nazwą określa się też olejek z liści cynamonowca kamforowego (Cinnamomum camphora) uprawianego na Madagaskarze. Badacze, którzy analizowali olejki destylowane z liści obu drzew, zwracali uwagę na sprzeczne dane o ich składzie w literaturze naukowej[1].
Ma to praktyczne znaczenie. Olejek z cynamonowca kamforowego zawiera głównie 1,8-cyneol (ten sam związek, który nadaje zapach olejkowi eukaliptusowemu), a olejki z Ravensara aromatica mogą zawierać więcej m.in. sabinenu, limonenu czy metylochawikolu. Kupując olejek, sprawdzaj więc łacińską nazwę rośliny i część, z której go otrzymano, a nie tylko nazwę handlową.
„Lek na wszystko”? Co mówią badania
Olejkowi przypisuje się długą listę zastosowań: od bólu głowy, zęba i ucha, przez alergie, infekcje bakteryjne, a nawet cholerę i dur brzuszny, po depresję, bezsenność, impotencję i „tonizowanie narządów wewnętrznych”. Nie ma żadnego badania klinicznego, które potwierdzałoby którekolwiek z tych działań u ludzi. Istnieją jedynie badania laboratoryjne, w których mierzono, czy olejki z liści tych drzew hamują wzrost drobnoustrojów na płytkach hodowlanych[1]. Takie wyniki nie mówią nic o leczeniu zakażeń u człowieka – wiele substancji zabija bakterie w probówce, a mimo to nie nadaje się na lek.
Szerzej: przegląd przeglądów systematycznych dotyczących aromaterapii objął m.in. nadciśnienie, depresję, lęk, ból i otępienie. Dla żadnego z tych schorzeń dowody nie były przekonujące, a większość przeglądów miała niską jakość metodologiczną[2]. Przyjemny zapach może poprawić samopoczucie w danej chwili, i to jest w porządku – ale nie należy oczekiwać od olejku leczenia depresji, zaburzeń lękowych czy bezsenności. Jeśli zmagasz się z takimi problemami, porozmawiaj z lekarzem lub psychoterapeutą.
Podobnie jest ze stwierdzeniami, że olejek „nie uczula”, działa moczopędnie i „usuwa toksyny” oraz ułatwia wchłanianie składników odżywczych. Żadne z nich nie ma potwierdzenia w badaniach.
Olejki eteryczne a skóra
Olejek ravensara bywa opisywany jako „całkowicie przyjazny dla skóry”, chyba że się utleni. To tylko częściowo prawda. Olejki eteryczne to mieszaniny dziesiątek lotnych związków i niemal 80 z nich opisano jako przyczynę alergii kontaktowej; większość reakcji wywołuje nakładanie czystych olejków lub produktów o wysokim stężeniu[3]. Utlenianie rzeczywiście pogarsza sprawę: na przykład limonen, obecny w wielu olejkach, pod wpływem powietrza tworzy wodoronadtlenki, które uczulają znacznie silniej niż sam limonen[4].
W przeglądzie opisów przypadków działań niepożądanych aromaterapii najczęstszym problemem było zapalenie skóry, ale zdarzały się też ciężkie powikłania, w tym jeden zgon[5]. Autorzy podkreślili, że przy braku przekonujących dowodów skuteczności trudno uzasadnić to ryzyko[5].
Dlaczego nie wolno przyjmować olejków doustnie
W internecie łatwo trafić na porady, by kilka kropli olejku dodać do wody, miodu czy kapsułki. Nie rób tego. Olejki eteryczne to bardzo stężone substancje – kilka kropli odpowiada dużej ilości surowca roślinnego – a niektóre ich składniki są toksyczne dla wątroby i układu nerwowego.
Szczególnie narażone są dzieci. W analizie zgłoszeń do kanadyjskiego centrum toksykologicznego opisano 251 dzieci, które połknęły olejki eteryczne lub produkty z nimi (głównie z kamforą i eukaliptusem); przegląd literatury wskazał przypadki wymiotów, śpiączki i drgawek, a jedno dziecko zmarło[6]. Olejki z dużą zawartością cyneolu i kamfory – a takie bywają sprzedawane jako ravintsara – trzymaj więc poza zasięgiem dzieci.
Jest jeszcze jeden powód do ostrożności. Wśród składników olejków z Ravensara aromatica wymienia się m.in. metylochawikol (estragol) i metyloeugenol. Należą one do alkenylobenzenów, wśród których są związki o udowodnionym działaniu genotoksycznym i rakotwórczym[7]. W perfumowanym kosmetyku to niewielka ilość, ale połykanie olejku to zupełnie inna ekspozycja.
Jeśli chcesz używać olejku ravensara
- Traktuj go jako olejek zapachowy, np. do dyfuzora, a nie lek.
- Nie nakładaj czystego olejku na skórę. Jeśli już, to w kosmetyku lub mocno rozcieńczony w oleju bazowym, po wcześniejszej próbie na małym fragmencie skóry.
- Przechowuj go szczelnie zamknięty, w ciemnej butelce i z dala od ciepła; olejek o zmienionym zapachu lub starszy wyrzuć.
- Nie stosuj go u niemowląt i małych dzieci (zwłaszcza w okolicy twarzy), u osób z astmą bez konsultacji z lekarzem, a w ciąży i podczas karmienia piersią zapytaj lekarza.
- Nigdy nie przyjmuj olejków eterycznych doustnie. W razie połknięcia, zwłaszcza przez dziecko, skontaktuj się z lekarzem lub ośrodkiem toksykologicznym.



